niedziela, 19 lipca 2015

Londyn

Cześć,
Zapewne część z Was wie, że przez prawie 6 lat mieszkałam w Londynie. Do Polski wróciłam dobrych kilka lat temu, a po kolejnych paru latach znów wyjechałam do Irlandii Północnej. Nie jest to tak, że mam dusze emigranta, o nie!!! Czasem tak nam się życie układa, że trzeba zmodyfikować plany...Po powrocie do Wrocławia zarzekałam się, że już nigdy nie opuszczę Polski, a stało się niestety inaczej i teraz powtarzam, NIGDY nie mów NIGDY ;)
Jakiś czas temu powiedziałam do mojego Męża, że mam ochotę zmienić na chwilkę otoczenie, wyjechać gdzieś na weekend, a że K. nie trzeba powtarzać wiele razy, to wymyślił LONDYN!
Pomyślałam, o matko znów UK, chyba nigdy nie uwolnię się od kraju królowej. Z drugiej strony, uznałam, że fajnie będzie wrócić do starych kątów, odwiedzić koleżankę, z którą nie widzieliśmy się od czasu naszego wesela. Zdawałam sobie również sprawę, że K.bardzo chce zobaczyć to miasto.
Im bliżej było do wyjazdu, tym bardziej cieszyłam się na tą wycieczkę :)) I wiecie co, nie żałuję.
Nie zapomniałam starych miejsc, nie zapomniałam jak radzić sobie w metrze i na zatłoczonych ulicach, ale wiem jedno...nigdy więcej nie chciałabym tam mieszkać. Owszem, lubię szum miasta, lubię mieć wszystko pod ręką, ale Londyn to ogromny moloch, pełen niekoniecznie fajnych ludzi. Odwykłam od przepychanek na chodnikach, odwykłam od podróżowania komunikacją miejską :) i
chyba zdecydowanie najbardziej na świecie podoba mi się życie we Wrocławiu ;), ale to dopiero za jakiś mam nadzieję niedługi czas!!
A teraz zmykam, bo maszyna czeka.

Ściskam Was
Ania






Pamiątka z Londynu
Moja ulubiona aktorka w scenie z cudownego filmu ;)




niedziela, 14 czerwca 2015

Bo czasem człowiek musi...

...zniknąć na chwilę, dwie...
Witajcie po dłuższej przerwie :)))
Rok temu o tej porze szykowaliśmy się do naszego wesela :) Był stres, emocje, obawy czy wszystko pójdzie po naszej myśli. Poszło! Było cudownie, uroczyście, było wzruszenie i byłam bardzo dumna, że wyszłam za świetnego faceta, przyjaciela i zapewne wspaniałego ojca :)
Dziś prawie rok później, znów jesteśmy w lekkim stresie bo bardzo chcemy zostać rodzicami, ale okazało się, że musimy temu szczęściu ciut dopomóc...To powód mojego zniknięcia na ostatnie kilka miesięcy. Sądziłam, że to będzie łatwiejsze, że nie będzie dla mnie tak mocno emocjonalne, bo w końcu tyle par, małżeństw staje przed różnymi przeszkodami w dążeniu do bycia rodzicem i świetnie sobie z tym radzą. Przekonałam się, że teoria to jedno, a praktyka czyli nasze myśli i odczucia to drugie. Uznałam, że jeśli bardzo mocno skupię się na sobie, to wówczas będzie tak jak chcę, to pomoże mi w osiągnięciu celu. Niestety nie stało się tak, jak planowaliśmy i pomimo ogromnego rozczarowania i złości podjęliśmy walkę od nowa. Za namową przyjaciół postanowiłam jednak zająć czymś myśli i "wrócić do świata żywych" ;) Maszyna znów wróciła do łask i mimo, że do wielkich projektów nie jestem gotowa, to staram się coś robić. Myślę, że odciągniecie myśli doda mi ciut energii i poprawi humor na najbliższe tygodnie, które będą dla nas bardzo ważne i kluczowe :)
Jestem przekonana, że to będzie nasz czas, a Wy trzymajcie kciuki za nasz PLAN :)))))
Ściskam Was
Ania

Rok temu...


wtorek, 23 grudnia 2014

I znów nadeszło Boże Narodzenie

I znów kolejny rok niemal za nami. Jutro Wigilia Bożego Narodzenia, dla nas już trzecia w  Irlandii i mamy nadzieję oboje, że ostatnia w tym kraju. To takie nasze wielkie gwiazdkowe życzenie, aby w przyszłym roku wrócić na stałe do Polski. Czas pokaże czy uda nam się to zrealizować.
Od kilkunastu tygodni prawie tutaj nie bywam, wpisów jak na lekarstwo, a to za sprawa zmiany pracy, która pochłania większość mojego czasu. Na szycie również nie mam już ani siły, a ku mojej rozpaczy doba nie jest z gumy, zatem moje hobby musi poczekać.Poza tym, chyba znów zatęskniłam za korporacją i po cichutku planuję aby po powrocie do Kraju, znów wskoczyć w szpilki, białe kołnierzyki i zaznać korporacyjnego smaku ;) Podobno wigilijne marzenia się spełniają :)), a jeśli się czegoś bardzo, ale to bardzo pragnie, to myślę, że dobry los nam to w końcu daje...
Tymczasem moi Mili, życzę Wam wspaniałych Świąt spędzonych w gronie Rodziny i aby Nadchodzący Nowy 2015 Rok przyniósł Wam same dobre chwile i aby spełniły się Wasze marzenia :)

Ściskam Was
Ania

 

sobota, 13 września 2014

Powietrze pachnie jesienią

Za kilka dni przywitamy kolejną porę roku. Lato jak zwykle przeciekło mi przez palce, a ja ledwo zdążyłam się nim nacieszyć, bo w Irlandii Północnej ciężko mówić  o lecie jako o pięknych i ciepłych miesiącach. Dni stają się krótsze co widać wyraźnie, a rano czuć w powietrzu już inny zapach :) Uwielbiam wczesną jesień, kiedy w piękny słoneczny dzień można się wybrać na długi spacer, a widok kolorowych liści i zmieniających się barw  niesamowicie cieszy oko. Powoli zaczyna się sezon na dynie i grzyby, przy czym te drugie mogę jeść pod niemal każdą możliwą postacią:))) Niestety gorzej u mnie ze zbieraniem, ponieważ kompletnie się na tym nie znam i myślę, że już przy pierwszym podejściu do grzybobrania byłabym w stanie wytruć połowę pułku żołnierskiego ;) Pamiętam czasy, kiedy żył jeszcze mój Dziadziuś i jak tylko zaczynał się sezon na grzyby, to zawsze w domu oznaczało to ucztę dla podniebienia :))





Właśnie z myślą o wypadach na grzyby i jesiennych pracach ogrodowych, powstały ocieplacze w kolorach zbliżającej się pory roku :) Wersja dla Mamy i dziecka gotowa...

A jakie jesienne plany Wy macie? Sprzątacie swoje ogrody, robicie przetwory czy może zwyczajnie cieszycie się ostatnimi ciepłymi dniami?
Kochani, jeśli chcecie częściej śledzić nowości LadyBird, zajrzyjcie na mojego funpage'a o tutaj ----> https://www.facebook.com/ladybirdpl?focus_composer=true&ref=hl

Ściskam Was
Ania