poniedziałek, 24 września 2012

Maszyna szwankuje - prawie katastrofa

Wczoraj wieczorem usiłowałam skończyć eko torbę dla mojej koleżanki. Aplikacja została naszyta, efekt zadowalający, ale kiedy przyszło do zszywania boków i przeszywania uchwytów, maszyna nagle odmówiła współpracy!! Wierzchni szew wychodził ok, natomiast ten od spodu był luźny i w supłach. Nie pomogło ani rozkręcenie urządzenia, ani regulacje wszelkiej maści. Maszyna nie raczy współpracować. Miałam nadzieję, że skończę wczorajszego wieczoru ten twór dla koleżanki, gdyż w najbliższą środę lecę do Polski na kilka dni, zatem czasu na zagłębienie się w humory maszyny nie mam. Trudno, torba zostanie skończona po moim powrocie.
W Polsce mam pewną, bardzo ważną misję do spełnienia, ale póki co nie chcę zapeszać, więc trzymam język za zębami :) Dodam, iż jest to moje być albo nie być :) i drugie mieć albo nie mieć :)))
Pozytywne nastawienie, dobre myśli i jakiś talizman.Osobiście wierzę w opiekę Aniołów i tak sobie myślę, że jakbym miała chociaż jednego ze sobą, moje myśli byłyby spokojniejsze.
Co do Aniołów, to naszła mnie taka myśl, że może uczyniłabym z nich jakiś temat przewodni dla moich tworów materiałowych? Było nie było, do Bożego Narodzenia już w sumie nie tak daleko, zatem można by sobie zapoczątkować maleńki klimacik świąt :)



Brak komentarzy: