wtorek, 6 listopada 2012

Kołnierzyk i zimowe dywagacje..

Dawno mnie tutaj nie było. Ostatnie dni pozbawiły mnie chęci do czegokolwiek. Nastał listopad, szczerze znienawidzony przeze mnie miesiąc, a i wydarzenia ostatnich miesięcy, tygodni, dni nie są budujące. Jak mawiają c'est la vie. Na dworze jest już dość zimno, wcześniej robi się ciemno i  częściej pada deszcz. Chociaż mam wrażenie, że w tym kraju to nie ma znaczenia jaka jest pora roku :) i tak ciągle leje. Irlandia zaczyna przygotowywać się do Bożego Narodzenia, co widać już prawie na każdym kroku. W sklepach zaczynają panoszyć się choinki, centra handlowe zaczynają błyszczeć brokatem i milionem gwiazd,a na latarniach ulicznych pojawiają się  świecące girlandy..
Wszystko to ma swój urok, ale dlaczego już początkiem listopada, kiedy to na wyprzedażach są jeszcze gadżety z Halloween? Nigdy nie rozumiałam tego zachodniego pośpiechu w kierunku świąt i chyba powinnam zacząć  bać się tych dzikich tłumów w marketach w pogoni za prezentami. Niestety tegoroczne święta, a może i kilka następnych spędzimy zagranicą. Mówię niestety, ponieważ dla mnie polskie Boże Narodzenie ma swój urok, jedyny i niepowtarzalny. Karp (mimo, iż go nie lubię), pierogi, uszka i cała oprawa tego urokliwego czasu. Zapewne będzie mi brakowało śniegu, mrozu, nawet tego do -25 stopni C :) Polskie lasy przykryte śniegiem, oszronione gałęzie.. ten widok jest dla mnie bezcenny. Uwielbiam drogę Wrocław-Częstochowa w mroźny i słoneczny dzień. Wiele razy delektowałam się ta trasą i mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie będzie mi dane cieszyć tymi widokami.


                      I nasze Polskie góry :) Karpacz poniżej. Chciałabym tam kiedyś wrócić :)

Piszę posta, słucham Radia Zet i o czym mówią w polskich wiadomościach? A mianowicie, że w Anglii spadł śnieg, nomen omen. W sumie dla nich to swoista tragedia pogodowa ;) Opon zimowych brak, drogowcy..no właśnie co z nimi? Nawet jeśli są, to zapewne zostali bardziej zaskoczeni, niż nasi polscy :)
A wracając do świat i tych wszystkich złotych, srebrnych girland, choinek i stroików, postanowiłam błysnąć troszkę na mojej białej nudnej koszuli. Dodałam jej troszkę blistru i przepychu ;) Od dość dawna podobają mi się zdobione kołnierze, takie, które stanowią integralną część z koszulą/bluzką lub takie jako osobny element garderoby. Mam nadzieję sprawić sobie takowy właśnie na najbliższe święta.


                                                  A to poniżej powstało z mojej inicjatywy..



Dobrej nocy Kochani ;)

2 komentarze:

Ilona Szczęsna pisze...

Pamiętam lata 80,kiedy o tak samo zdobiłam kołnierzyki w koszulach.Moda kołem się toczy;)

Anonimowy pisze...

Kulki rtęci.. :P


---
Blondas