wtorek, 25 września 2012

Prezent ślubny dla koleżanki

Kilka dni temu wspominałam, że moja dobra koleżanka bierze ślub. Niestety nie mogłam być obecna na tej uroczystości, ale z racji mojego wyjazdu do Polski, bardzo chcę się z Nią zobaczyć.
Nie  miałam pomysłu i czasu aby kupić coś sensownego na prezent. Pomyślałam, że wykorzystam to co mam pod ręką :), a mianowicie nowe tkaniny, maszynę do szycia i trochę wyobraźni.
Wiem w jakich kolorach ma urządzone mieszkanie, zatem pomyślałam, o małym drobiazgu do salonu.
Uszyłam dwie poszewki na poduszki, które zapakuję w woreczek wykonany w podobnym stylu. Do woreczka doszyłam aniołka, który zapewne będzie maleńkim, dobrym duchem ich domu. Worek zawsze się przyda do czegoś i zapewne Ania znajdzie dla niego słuszne zastosowanie :). Zresztą większość  kobiet uwielbia takie drobiazgi i lubi nimi cieszyć oko. Czyli połączenie przyjemnego z pożytecznym :)








Bardzo przeżywam swoją misję w kraju, więc na pociesznie i poprawę humoru dostałam od mojego K. maleńki drobiazg, który sprawił mi dużą radość :) Anioł Nadziei :), który zapewne przyniesie mi szczęście i pozytywne myślenie!!



poniedziałek, 24 września 2012

Maszyna szwankuje - prawie katastrofa

Wczoraj wieczorem usiłowałam skończyć eko torbę dla mojej koleżanki. Aplikacja została naszyta, efekt zadowalający, ale kiedy przyszło do zszywania boków i przeszywania uchwytów, maszyna nagle odmówiła współpracy!! Wierzchni szew wychodził ok, natomiast ten od spodu był luźny i w supłach. Nie pomogło ani rozkręcenie urządzenia, ani regulacje wszelkiej maści. Maszyna nie raczy współpracować. Miałam nadzieję, że skończę wczorajszego wieczoru ten twór dla koleżanki, gdyż w najbliższą środę lecę do Polski na kilka dni, zatem czasu na zagłębienie się w humory maszyny nie mam. Trudno, torba zostanie skończona po moim powrocie.
W Polsce mam pewną, bardzo ważną misję do spełnienia, ale póki co nie chcę zapeszać, więc trzymam język za zębami :) Dodam, iż jest to moje być albo nie być :) i drugie mieć albo nie mieć :)))
Pozytywne nastawienie, dobre myśli i jakiś talizman.Osobiście wierzę w opiekę Aniołów i tak sobie myślę, że jakbym miała chociaż jednego ze sobą, moje myśli byłyby spokojniejsze.
Co do Aniołów, to naszła mnie taka myśl, że może uczyniłabym z nich jakiś temat przewodni dla moich tworów materiałowych? Było nie było, do Bożego Narodzenia już w sumie nie tak daleko, zatem można by sobie zapoczątkować maleńki klimacik świąt :)



czwartek, 20 września 2012

Wschód słońca

Uwielbiam wschody słońca. Zdecydowanie wolę je bardziej niż zachody, które owszem, bywają piękne, ale dzień ma się ku końcowi, zapada zmrok i za chwilkę zapadniemy w sen na kilka, kilkanaście godzin.
Wstające słoneczko zapowiada początek nowego dnia, a widok podnoszącej się wielkiej ciepłej kuli wzbudza w nas chęć do życia, do nowych planów :)
A Wy jakie macie na dziś plany? Wolicie wschody czy zachody słońca? :)) Miłego dnia Kochani Czytelnicy.



środa, 19 września 2012

Dzień świstaka

Kolejny ranek, który wygląda od miesiąca tak samo. Kawa, komputer i cała reszta dnia według schematu.
Powoli zaczyna mnie to nużyć, ale chyba mam znikomy wpływ na taką sytuację. Ciągle powtarzam sobie, że to przejściowe, że po każdej burzy wychodzi słońce. Moja burza trwa już troszkę długo, jednak mawiają, że nic nie dzieje się bez przyczyny :), zatem cierpliwość wymaga cierpliwości, a z mojej strony to już nie lada wysiłek :)
Kilka dni temu znajoma poprosiła mnie, aby uszyć kilka figur geometrycznych, które mają służyć jako rekwizyty do pracy z dziećmi z porażeniem mózgowym. Miały być kolorowe i w większym rozmiarze.
Oczywiście zgodziłam się i wczoraj wieczorem dokończyłam pracę nad nimi. Dziś zostaną wysłane do Polski :) w szczytnym celu i mam nadzieję, że spodobają się zamawiającej no i oczywiście, że będą dobrą pomocą dydaktyczną dla dzieciaków :) Do kraju pojadą również zawieszki, które ku mej radości  sprzedały się kilka dni temu :)
A skoro zasiadłam już wczoraj do maszyny, to uszyłam jeszcze 2 woreczki, które dla mnie są niezbędnikiem dla każdej kobiety :)






sobota, 15 września 2012

Jesienny dzień - krótkie opowiadanie



Deszcz zastukał do mich okien. Otworzyłam oczy i dostrzegłam ledwo  przebijające się słońce zza chmur. Jesienna aura zawsze napawała mnie melancholią. Zatęskniłam za wiosennym ciepłem, śpiewem pierwszych ptaków za oknem . Pomyślałam o zielonych już drzewach i lekko posmutniałam widząc zza szyby szary świat i liście tańczące na chodnikach. Zarzuciłam żółty szalik na szyję. Stanowił kontrast z brązowymi liśćmi i pustoszejącymi  gałęziami drzew. Pasował także do mojego swetra w kolorze zielonym. Miałam na sobie barwy jesieni i tylko ten żółty szalik przypominał, że świat składa się z innych kolorów niż tylko odcieni szarości. W powietrzu czułam zapach wypalanej trawy i wilgoci. Dało się wyczuć nutę zbliżającej się zimy. Można było to poznać po zwiniętych pąkach kwiatów, po grubszych odzieniach przechodniów i chłodnym wietrze, który bez pytania ocierał się o moje policzki. Wystawiłam twarz do resztek promieni słońca. Teraz było już bliżej nas, niżej, jakby chciało pogłaskać nas na pocieszenie. Przepędziło chmury  i ogrzewało nasze  twarze. Spacerowałam po parku szukając wyjątkowych liści i kasztanów. Napawałam wzrok darami jesieni, która rozpanoszyła się już wszędzie. Widziałam ją także na niebie i wyczułam w powietrzu. Jesień przepełniła cały świat. Lubię patrzeć jak przygotowuje nas do nadejścia zimy, przyzwyczaja do ciepłych swetrów i butów. Jesień odchodzi zawsze bardzo szybko, nie pytając nas czy powinna jeszcze zostać...

Niestety, to tylko moje krótkie opowiadanie, jakby wyjęte z moich zeszłorocznych polskich wspomnień. Jesień wówczas nas rozpieszczała długo. Była piękna i kolorowa :)
Minął już prawie miesiąc odkąd jesteśmy na wyspach, a jesień tutaj póki co, wcale nie jest ładna. Jest szaro, chłodno i wilgotno, a ja raczę się wspomnieniami sprzed wielu, wielu miesięcy.
Obudziłam się dziś dość wcześnie, a raczej obudziła mnie myśl, że dziś moja dobra koleżanka, z którą przebrnęłam przez pierwsze lata studiów wychodzi za mąż :)
Dlatego tym bardziej jest mi smutno, że nie mogę uczestniczyć w tym ważnym dla Niej dniu. Ale będę z Nią myślami, duchem i będę trzymała kciuki za piękną jesienna pogodę i za piękne polskie wesele :)
Wszystkiego Najlepszego Rybciu na Waszej Nowej Drodze Życia :***




wtorek, 11 września 2012

Sowy i zagubiona owieczka

Wczoraj deszcz nie odpuszczał, a że humor miałam kiepski postanowiłam jakoś ożywić to szare popołudnie i stworzyłam kilka zwierzątek.
Niestety skończył mi się kolorowy filc, więc wyszło mało kombinacji :)
Miłego dnia kochani :)
PS. Póki co, u mnie słonecznie :)))

poniedziałek, 10 września 2012

Jesnienna aura

Pogoda dziś nie nastraja do niczego, no chyba, że do kocyka, książki i kubka ciepłej herbaty.
Od rana pada, a nie zasnute jest ciężkimi chmurami, które ani myślą spadać stąd :(
W zasadzie to nie powinnam narzekać, bo ostatnie kilka dni były słoneczne i dość ciepłe, mimo silnego wiatru.
Wczoraj z wybraliśmy się na wycieczkę do Newcastle, miasta niedaleko położonego od naszego miejsca zamieszkania. Widok jaki tam zastałam, urzekł mnie zupełnie. Zobaczyłam połączenie gór, które bardzo przypomniały mi widoki w naszym polskim Karpaczu, który nota bene kocham :) oraz morza i kamienistej plaży.
Szczyty gór pokryte były mgłą, co potęgowało efekt tego cudownego dla moich oczu widoku. A zmienna pogoda pozwoliła zobaczyć mi je w różnym świetle dnia.




Oczywiście spacer uliczkami miasta zaprowadził mnie do ichniejszych, fantastycznych sklepików z cudami, które bardzo przydadzą mi się do szycia i tworzenia innych mniej lub bardziej potrzebnych rzeczy :)
Ostatnio wymyśliłam sobie, że uszyję kolorowe sowy z filcu, dlatego cała paczka oczek różnej wielkość zapewne okaże się niezbędna w tym przypadku :)
Mam nadzieje, że na efekty sowiej rodziny nie trzeba będzie za długo czekać :)




sobota, 8 września 2012

Kolorowa pościel

Ostatnio przechadzając się po jednym z hipermarketów dojrzałam komplet pościeli, który urzekł mnie kolorami i moim ulubionym  wzorem w kwiaty :)
Oczywiście jak to ja, łasa na ładne rzeczy musiałam mieć to cudo. Na szczęście cena była bardzo przyzwoita więc nie było zastanawiania się czy jest mi to bardzo potrzebne. Zresztą, kolejny komplet pościeli jest jak najbardziej niezbędny do życia, w szczególności nam kobietom :) Uwielbiam otaczać się ładnymi dodatkami i ciężko mi nie kupić czegoś co mnie zachwyca, a już na pewno nie pozwala mi to przejść koło tego obojętnie.
Uwielbiam wszelkiego rodzaju grochy, paski, kwiaty, zatem każdy dodatek, pierdoła o wyżej wymienionej fakturze musi być przeze mnie dokładnie obejrzana i dotknięta :)
Zbieram w głowie pomysły aby zasiąść do szycia. Nowe poszewki, woreczki, może legowisko dla kota :) ?
Zasadniczo, to mam też do stworzenia zaległą torbę dla koleżanki, koniecznie musi być z koroną, bo Królowa jest tylko jedna, więc chyba to będzie priorytetem na najbliższe dni :)
Asiu, jutro zabieram się do tworzenia.
W załączeniu fotki mojego nowego kwiecisto kropkowego nabytku oraz anioł z masy solnej, którego zrobiłam kilka dni temu :)




poniedziałek, 3 września 2012

Koniec wakacji..

Od kilku dni nie było mnie tutaj, tzn zaglądałam, ale bardzo okazjonalnie :)
Dziś pierwszy dzień szkoły, który dla mnie odkąd pamiętam oznaczał koniec lata :)))
Poranki stają się chłodne, dni krótsze i mój optymizm zaczyna lekko spadać. Co prawda bardzo lubię wczesną jesień, ale zbliżający się miesiąc listopad, którego nota bene nie cierpię napawa mnie zgrozą.
No ale póki co, mamy początek września, pogoda u nas jaka taka czyli słońce, chmurki przeplatane deszczykiem, raz mniejszym raz większym :)
A teraz z innej beczki...kilka dni temu, zmierzając samochodem w kierunku domu dostrzegłam w  bramie miedzy budynkami coś jakby mini market z tkaninami. Oczywiście wrzasnęłam aby natychmiast się zatrzymać, bo ja koniecznie muszę zobaczyć cóż za asortyment skrywa to miejsce. Miejsce, które odkryłam okazało się małym sklepikiem z tkaninami w bardzo dobrych cenach, zamkami, taśmami, ozdobami etc.
Nie omieszkałam zakupić kilku rzeczy :), z których mam zamiar wyczarować coś fajnego :)))
Póki co, postanowiłam nadać trochę kolorowych akcentów w naszym miejscu zamieszkania. Uszyłam serduszka, które wiszą na wszędobylskich lustrach w tym domu, bieżnik na kuchenny stół, który wydawał mi się ciemny i ponury, oraz kilka ozdobnych woreczków na sprzedaż.