sobota, 15 marca 2014

Pomocna dłoń...

Jestem osobą niezmiernie wrażliwą i empatyczną i niestety bardzo przeżywam każdą krzywdę. Nieważne czy dotyczy człowieka czy zwierzaka.
Od jakiegoś czasu, jestem zaangażowana w pomoc charytatywną dla Dzieciaków z rożnymi schorzeniami, co daje mi pewne poczucie spokoju, że chociaż małym gestem jestem w stanie komuś pomóc.
Ale ja dziś nie o tym...
Kilka tygodni temu przybłąkał się na nasze osiedle młody kot. Zadbany, przyjacielski, lgnący do domu i ludzi. Niestety z razcji tego, iz moja własna kotka nie jest zbyt koleżeńska, nie mogłam przygarnąć kociaka.
Przybłęda siłą rzeczy chciała się zaprzyjaźnić i tym samym zamieszkała w ogrodzie, gdzie znajduje się mały domek, który zaczęła dzielić wraz z innym kotem. Stała się kotem wspólnym, bowiem kuchnię dzieliła między nasz dom, a dom naszych sąsiadów Polaków :)
Jakieś dwa tygodnie temu, ów sąsiad powiedział, że nasz wspólny kot nie jest w dobrym stanie. Leży u nich na podwórku, nie chodzi, nie ma połowy ogona i wygląda kiepsko. Zaczęliśmy przypuszczać, że prawdopodobnie albo wpadł pod samochód, albo ktoś go dotkliwie pobił...I niestety wygląda na to, że został przytrzaśnięty brutalnie drzwiami. Połowa ogona została ucięta, tylna łapka  mocno uszkodzona.
I powiem Wam tylko, że Ci ludzie, którzy mieszkają za ścianą, zabrali bezinteresownie to biedne zwierzę do weterynarza, wydali niemałe pieniądze na nieswojego zwierzaka i zaopiekowali się nim.
Kilka dni temu, zobaczyłam kociaka jak drepcze po naszym podwórku i zmierza do naszego domu kulejąc niezdarnie. Zaprosiłam go do środka i od tego dnia Kocię jest z nami :) Dostało imię Hilda, 24 godzinną opiekę, wikt i opierunek :)
Co prawda moja Kocica nie jest zachwycona nowym osobnikiem w domu, wykazuje lekkie objawy zazdrości, ale ogólnie myślę, że w końcu zapanuje harmonia, Hilda wróci do formy i żyli długo i szczęśliwie ;)

Poniżej lekko już zregenerowana Kocica  :)


Z podziękowaniami dla Edyty i Jarka :)))


2 komentarze:

Martuś Arcydziełko pisze...

Bidulek ... ja także nie potrafiłabym przejść obojętnie obok kociego ... człowieczego ... lub czyjegokolwiek nieszczęścia ... Zwierzę z pewnością wyczuwa to dobro i będzie wspaniałym towarzyszem :) Pozdrawiam:)

Anonimowy pisze...

biedny zwierzak, zawsze jest mi strasznie szkoda kotów, które nierzadko padają ofiarą bestialskich zachowań ze strony ludzi :( ja sama przygarnęłam już kilka kociaków i choć stali koci domownicy na początku byli sceptycznie nastawieni do nowych lokatorów to z czasem się przyzwyczaili i teraz mamy sporą kocią rodzinkę :) pozdrawiam