środa, 14 maja 2014

Czy tęsknię?

W piątek wyrusza pierwszy transport z towarem do Polski. Mamy nadzieję wreszcie uruchomić sklep pod koniec maja. Po małych perypetiach technicznych wreszcie wyszliśmy już na prostą i teraz brniemy do brzegu ;)
Pakując i metkując dzisiaj wszystkie koce, rozmawiałam przy okazji z pewną sympatyczną koleżanką, którą poznałam kilka tygodni temu u naszych bardzo dobrych znajomych. Rozmawiałyśmy ciut o przeszłości i przypomniałam sobie, jak kilka miesięcy temu pewna osoba zapytała mnie jak to się stało, że ja, magister ekonomii, osoba, która jeszcze do niedawna pracowała w zawodzie, do tego w korporacji zajęła się szyciem i czy nie tęsknię za tym.
I tak pakując sobie te moje twory do worków, zaczęłam rozmyślać nad tym wszystkim, nad tym czy dobrze zrobiłam, czy nie tęsknię za wielką korporacja, za miastem, no i czy to wszystko ma szansę powodzenia oczywiście.
Przyznam, że skłamałabym gdybym zarzekała się, że nie tęsknię za dużą firmą, za moimi koszulami czy szpilkami. Pewnie, że są dni kiedy zastanawiam się czy po powrocie do kraju nie wrócić do zawodu, jednakże zadaję sobie pytanie czy to da mi satysfakcję, jaką dawało mi to kilka lat wstecz??
W ubiegłym roku po powrocie z Wrocławia do nielubianej przeze mnie Irlandii, stwierdziłam, że moje ukochane miasto mnie zmęczyło, że ludzie żyją bardzo szybko, że ja też tak szybko żyłam. Chyba już nie potrzebuję mieć kina czy centrum handlowego w zasięgu ręki :), a w chwili obecnej czekam tylko niecierpliwie na kolejne dostawy tkanin i na moment, kiedy znów zasiądę do maszyny. Jak widać nasze oczekiwania się zmieniają, pojawiają się nowe marzenia...
Moje marzenie na tą chwilę...? Mieć dom poza miastem, ale w dalszym ciągu mieć to ukochane miasto pod ręką, bo dalej jest ono ukochane. Moje marzenie to także posiadać wielką pracownię i markę, która wywołuje uśmiech na twarzach zadowolonych klientów. Moje marzenie to szyć i wciąż wymyślać nowe projekty...Moje marzenie, to wrócić do Polski gdzie jest nasze miejsce, bo nigdzie tak nie pachnie skoszona trawa jak w Polsce :)


8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Niesamowite :-) Buziaków Moc :-*

Anonimowy pisze...

Od Anulki kumpeli Jagody z gumisiowego lasu :-D

Anonimowy pisze...

Od Anulki kumpelki Jagody z gumisiowego lasu :-*

Anna Urbańska pisze...

Buziaki Anno :*

Padoriaa pisze...

:) Trzymamy kciuki !

Latte House pisze...

Oby Twoje marzenia się spełniły:-)
Pozdrawiam ciepło

Mira pisze...

Kochana Aniu! To Ty wracasz do Polski już na stałe? Nie tylko na ślub? Dlaczego rzuciłaś wszystko i wyjechałaś? O rany ile mam do nadrobienia! Ile do przeczytania! To ty tyle razu u mnie i ja nie wiedziałam, że mam bloga pod nosem! :( Uściski! :*

Anna Urbańska pisze...

Mira, cudna Kobieto, na razie nie na stałe, mimo, iż bardzo byśmy chcieli. Kiedyś o tym popiszemy, jeśli zechcesz mnie poczytać ;)
Dziekuję za odwiedziny :*