wtorek, 25 marca 2014

Nowe wyzwanie

Często ludzie boją się nowego, boja się zmian. Ja nie należę do wyjątków i skłamałabym pisząc, że gdy ruszałam z szyciem na większa skalę nie miałam obaw. Ale jak mawiają, kto nie ryzykuje, ten nie ma.
Kiedy robiłam swój mały biznes plan, miałam zamiar skupić się na bardzo małym asortymencie w konkretnych 3 -4 kolorach. W miarę szycia, poznawania rynku, pozyskiwania nowych zamówień, doszłam do wniosku, że to nie przejdzie. Owszem, fajnie jest się wyróżniać i trzymać ustaleń, jednakże musimy wyjść klientowi również na przeciw, bo to On - klient jest najważniejszy. I tak oto z moich skromnych planów, powstał kolorowy świat kocyków, pościeli i kominów.
Tematem przewodnim moich prac jest dziecko, a skoro Dziecko, to musi być i Mama :)
Pomyślałam sobie, że skoro Mama robi u mnie zakupy dla swojego Maluszka, to może i chciałaby zahaczyć o jakiś dział z asortymentem dla siebie...Ubrania, to przewinęło mi się przez myśl.
Nie lubię schematów i nudy, dlatego to co przyszło mi do głowy, nie jest szablonowe. Rzeczy są wykończone dość surowo, wręcz zgrzebnie z zachowaniem wierności moim ulubionym kolorom i tkaninom. Rzeczy mają być wygodne, oversizowe i miękkich tkanin.
Bluzy, tuniki, sukienki temat przewodni najbliższych dni...

Mój debiut - tkanina dresowa, bawełna w gwiazdki


Szary gruby polar - bluza oversize










Cienka tkanina dresowa - sukienka z mega dużym kapturo-kominem


sobota, 15 marca 2014

Pomocna dłoń...

Jestem osobą niezmiernie wrażliwą i empatyczną i niestety bardzo przeżywam każdą krzywdę. Nieważne czy dotyczy człowieka czy zwierzaka.
Od jakiegoś czasu, jestem zaangażowana w pomoc charytatywną dla Dzieciaków z rożnymi schorzeniami, co daje mi pewne poczucie spokoju, że chociaż małym gestem jestem w stanie komuś pomóc.
Ale ja dziś nie o tym...
Kilka tygodni temu przybłąkał się na nasze osiedle młody kot. Zadbany, przyjacielski, lgnący do domu i ludzi. Niestety z razcji tego, iz moja własna kotka nie jest zbyt koleżeńska, nie mogłam przygarnąć kociaka.
Przybłęda siłą rzeczy chciała się zaprzyjaźnić i tym samym zamieszkała w ogrodzie, gdzie znajduje się mały domek, który zaczęła dzielić wraz z innym kotem. Stała się kotem wspólnym, bowiem kuchnię dzieliła między nasz dom, a dom naszych sąsiadów Polaków :)
Jakieś dwa tygodnie temu, ów sąsiad powiedział, że nasz wspólny kot nie jest w dobrym stanie. Leży u nich na podwórku, nie chodzi, nie ma połowy ogona i wygląda kiepsko. Zaczęliśmy przypuszczać, że prawdopodobnie albo wpadł pod samochód, albo ktoś go dotkliwie pobił...I niestety wygląda na to, że został przytrzaśnięty brutalnie drzwiami. Połowa ogona została ucięta, tylna łapka  mocno uszkodzona.
I powiem Wam tylko, że Ci ludzie, którzy mieszkają za ścianą, zabrali bezinteresownie to biedne zwierzę do weterynarza, wydali niemałe pieniądze na nieswojego zwierzaka i zaopiekowali się nim.
Kilka dni temu, zobaczyłam kociaka jak drepcze po naszym podwórku i zmierza do naszego domu kulejąc niezdarnie. Zaprosiłam go do środka i od tego dnia Kocię jest z nami :) Dostało imię Hilda, 24 godzinną opiekę, wikt i opierunek :)
Co prawda moja Kocica nie jest zachwycona nowym osobnikiem w domu, wykazuje lekkie objawy zazdrości, ale ogólnie myślę, że w końcu zapanuje harmonia, Hilda wróci do formy i żyli długo i szczęśliwie ;)

Poniżej lekko już zregenerowana Kocica  :)


Z podziękowaniami dla Edyty i Jarka :)))


poniedziałek, 10 marca 2014

Się dzieje...

Dobrze, że dni co raz dłuższe :), bo i lepiej się szyje z dziennym światłem. Produkcja koców w toku, indywidualne zamówienia też na czas, więc powstał i nowy pomysł...
Wiem, że zima oddaje już prym wiośnie, że robi się co raz cieplej, a ja na przekór temu, uszyłam ocieplane kominy z dresówki ;)
Ale kto powiedział ,że wiosną nie można nosić kominów, a choćby i z cieńszym sweterkiem czy kurtką? :)))











Szał kocykowy wciąż trwa w mojej pracowni. Aby ruszyć ze sklepem, muszę zapełnić wirtualne półki ladyBIRD:)