niedziela, 8 czerwca 2014

Szuflada wspomnień

Wczoraj wybraliśmy się na długi spacer wzdłuż jeziora. Taki nieplanowany, ot tak, od niechcenia...
Zadaniem było zrobienie szybkich zdjęć kardiganu, który uszyłam i powrót do domu. Wypogodziło się jednak tak cudnie, że grzechem byłoby zmarnować tą deficytową jakże tutaj pogodę. Poszliśmy w innym kierunku niż zazwyczaj, no bo tam jeszcze przecież nie byliśmy ;) Widoki przednie, słońce łaskotało nas w nosy, leniwa pogawędka i nagle naszym oczom ukazuje się mała łąka, zupełnie jak w Polsce :)))


Nawet zapach jakiś taki jak w Polsce, połączenie trawy z zapachem lasu i wody. I zaczęliśmy wspominać, swoje dzieciństwo, ogniska z przyjaciółmi, wakacje, sianokosy, wyprawy rowerowe i spanie pod namiotem. Uznaliśmy zgodnie, że nie ma piękniejszego lata, niż w Polsce.Oboje uwielbiamy tę porę roku, mimo, że upały czasem są niemożliwe, ale lato lato najlepiej smakuje w naszym pięknym Kraju. Przypomniałam sobie, jak późnymi już wieczorami siadałyśmy z moimi sąsiadkami pod moim domem, asfalt rozgrzany po całym  dniu słońca, przyjemnie grzał nam pupy, a m gadałyśmy do późnych godzin w nocnych. Pamiętam noc spadających meteorytów... (mieszkałyśmy w  małej miejscowości pod Częstochową  w otoczeniu lasów i bliskości rzeki Warty) i około północy, mój sąsiad wracający na rowerze z pracy zastał dziwny widok na drodze, aż zdębiał chłopina ze zdziwienia. Otóż wraz z moimi sąsiadkami leżałyśmy  plackiem na drodze, poowijane w koce, coby nam cieplej było i gapiłyśmy się w niebo. Matko, co to była za noc... Niebo pokryte gwiazdami, i co rusz coś świetlistego pędziło ku ziemi, aby po chwili zniknąć. I gdyby nie to, ze sen jednak zwyciężył, zostałybyśmy na tej ulicy pewnie do rana :) Chyba do końca życia będę miała tę noc w pamięci.
Na rowerze spędziłam chyba całe swoje dzieciństwo i swój nastoletni czas. Kolana i kostki miałam wiecznie obdarte po kraksach, które dość często mi się przydarzały. Urządzaliśmy ogniska, albo w pobliżu rzeki, albo na naszych podwórkach, piekliśmy ziemniaki w żarze, do dziś pamiętam ich smak :) i przyznam, że bardzo za nimi tęsknię. Robiliśmy pieczonki, czyli ziemniaki pokrojone w plastry, kiełbaska w kostkę, cebula i boczek opcjonalnie, robione w żeliwnym kociołku, wyłożonym liśćmi kapusty  i pieczone na ognisku.
Ohhh te pieczonki...kilka tygodni temu, nasi przyjaciele  przygotowali nam małą niespodziankę. Wpadliśmy do nich, jak każdego prawie weekednu (chyba, żyć bez siebie nie potrafimy) na posiadówkę wieczorną. Wpadam do kuchni Beci, patrze przez okno kuchenne, a Jej mężuś ognisko rozpalił i co robi??? Umieszcza kociołek na ogniu!!! O mój Boże, chyba śnie sobie pomyślałam i pytam czy tam są pieczonki, a Ona mi oznajmia z uśmiechem na swej śliczniej buźce, że i owszem, że przecież wspomniałam kiedyś o tym i, że pożyczyli kociołek, i że te pieczonki właśnie tam są, bo wspomniałam itd. O raju, ale miałam radochę!!Tak pięknie mi się duszy zrobiło :)))), że Ona tak pamiętała,  że tak chciała radość sprawić!!!

O właśnie taki kociołek :))



A owoce i warzywa sezonowe? ogórki małosolne, ogórki gruntowe, pomidorki prosto z krzaczka i nawet nie umyte, tylko posolone i prosto do żołądka ;) Bób, czereśnie, fasolka szparagowa...delicje lata, których tutaj uświadczę, jak przywiozą czasem do polskiego sklepu (na szczęście jest w pobliżu), a chciałoby się to mieć na wyciągniecie ręki! Ale, co się odwlecze, to nie uciecze ;)


Cudownych wspomnień z tamtych lat mam całą masę i nikt mi ich nie odbierze, ludzi z tamtych lat wciąż mam prawie pod ręką. W międzyczasie zyskałam  nowych przyjaciół, równie wspaniałych, z którymi za kilka lat, będę miała  swoje nowe historie, o których będę opowiadać kiedyś :) 
Zastanawiam się czy dzisiejsza młodzież za kilkanaście lat, będzie miała równe fajne wspomnienia i tyle ciekawych rzeczy do opowiadania potomnym? czy ich życie będzie równie kolorowe jak nasze, czy zawrą przyjaźnie, które przetrwają długie lata?
Cudownie jest mieć takie szuflady wspomnień i dzielić się nimi.

Ściskam Was mocno
Anna


wtorek, 3 czerwca 2014

Folkowo

Rzutem na taśmę, tuż przed wyjazdem paczki z towarem do Polski, spod maszyny wyszły dwa folkowe koce w rozmiarach ciut większych, bo ok 130 x 160 cm. Gruba bawełna, ocieplacz i mięsisty polar w kolorze ivory sprawiły, że koce są mega ciepłe :)
Spieszę również poinformować, iż od kilku dni działamy na DaWanda http://pl.dawanda.com/shop/LadyBirdwKrainieSnow
W związku z tym, że butik jest świeżutki, to każdego niemal dnia, dodawane są nowe produkty do naszego sklepu. Zajrzyjcie, zapraszamy serdecznie:)