sobota, 9 sierpnia 2014

Ocieplacze

Dzień dobry Kochani,

co jakiś czas wpada mi do głowy nowy projekt. Nie jest ani zawodową krawcową, ani projektantką jak wiecie. Wszystkie moje pomysły czerpią bazę z innych projektów, widzianych u kogoś, na kimś lub z internetu. Czasem posiłkuję się gotowym wykrojem np. z jakiegoś kolorowego magazynu, a raz stworzony projekt przerabiam, modyfikuję tak, jak akurat to widzę. Zastanawiam się oczywiście, czy nie pójść tutaj na roczny kurs projektowania ubrań, jednakże ten pomysł jest jeszcze w powijakach ;)
Kilka tygodni temu, gdzieś w internecie natknęłam się na ocieplacze/kamizelki dla dzieci. Ja sama jestem ich wielką miłośniczką i mam w swojej szafie kilka - najbardziej kocham te futrzane oraz z imitacji owczej skóry :))) Zapragnęłam uszyć taki ocieplacz, w jakimś fajnym niebanalnym - jak na ocieplacz oczywiście, wzorze
 Na szczęście moja sąsiadka ma 2- letnią córeczkę, więc zapożyczyłam od Niej kamizelkę aby móc odrysować wykrój ;)
Moje 2 pierwsze ocieplacze na wiek 18- 24 miesiące









W drodze z Polski jest właśnie paczka ze sporą ilością tkanin, więc wersja dla Mam też będzie przewidziana. Może w mniej zwariowanym wzorze niż groszki, ale też niesztampowa ;)
Dla takiego wiejsko - sielskiego zestawu jak ocieplacz, jeansy i fajny gruby sweter, pasują mi jeszcze kalosze. Marzę o Hunter'ach, więc czas zacząć się za nimi rozglądać i spełnić marzenie ;)
Trzymajcie się ciepło

Buziaki
A.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Sierpień

Dokładnie 2 lata temu byliśmy w trakcie pakowania wszystkich swoich rzeczy. Podjęliśmy decyzję, że wyjeżdżamy na jakiś czas do Irlandii Północnej. Nie była to łatwa decyzja, ale pewne zdarzenia, które zaistniały, spowodowały, że opuściliśmy nasz ukochany Wrocław na kilka lat.
Czas tutaj biegnie nam tak szybko, że to jest wręcz niewiarygodne i przyznam szczerze, że nawet mnie to cieszy, bo im szybciej zleci, tym szybciej wrócimy do Polski. Zapewne wiecie, że nie bardzo nam się tutaj podoba, więc tym bardziej oczekujemy pewnych zdarzeń, aby móc wreszcie wrócić do miejsca, które kochamy. W tym czasie zdarzyło się  kilka rzeczy, ważnych dla mnie rzeczy...ukończyłam studia, które bałam się, że zawalę z powodu wyjazdu, wzięliśmy ślub w Polsce i mieliśmy cudowne wesele. To była doskonała okazja aby spotkać się z tymi, których nam tutaj brakuje i których widujemy jedynie podczas krótkich pobytów w kraju...
Jest niedzielny poranek, wyjątkowo ładny jak na wyspę, a  mnie zrobiło się tak jakoś sentymentalnie :))) 
Maszyna odmówiła współpracy, czekam na nową, więc póki co mam trochę więcej czasu na wspomnienia i zapewne stąd taki, a nie inny post :)
Nadrabiam zaległości blogowe i książkowe i chyba jakoś dziwnie czuję się polegując z książką czy magazynem, zamiast szukać już wolnej chwilki aby zasiąść i coś uszyć.
A propos książek, to przywiozłam z Polski kilka, które czekają w kolejce na swój czas.
Uwiodła mnie książka Małgorzaty Kalicińskiej "Widok z mojego okna. Przepisy nie tylko na życie" i połknęłam ja w 2 dni. Oprócz przepisów na zupę, autorka dorzuca również przepis na życie, w bardzo dowcipny i inteligentny sposób. Boskie babskie czytadło, lekkie i humorystyczne ;) Zaczytałam się i rozczarowałam, że skończyły się kartki :)))
Uwielbiam książki w klimatach serii "Nad rozlewiskiem", gdzie historia ma miejsce w mniej lub bardziej pięknych  zakątkach Polski. Przemawia do mnie zatem Pani Grochola, Chmielewska :)))
Dałam się skusić również na "Wymarzony dom" Magdaleny Kordel i nie żałuję absolutnie!!
Chyba każdy ma swój wymarzony dom lub miejsce, gdzie może znaleźć ukojenie i spokój. To opowieść  spełnieniu marzeń, o miłości o tym co nadaje życiu sens :)
I tym miłym akcentem życzę Wam i sobie, abyście mieli marzenia, bo one się spełniają i szukali swego szczęścia, bo warto :)))

Ściskam Was mocno
Anna