niedziela, 14 czerwca 2015

Bo czasem człowiek musi...

...zniknąć na chwilę, dwie...
Witajcie po dłuższej przerwie :)))
Rok temu o tej porze szykowaliśmy się do naszego wesela :) Był stres, emocje, obawy czy wszystko pójdzie po naszej myśli. Poszło! Było cudownie, uroczyście, było wzruszenie i byłam bardzo dumna, że wyszłam za świetnego faceta, przyjaciela i zapewne wspaniałego ojca :)
Dziś prawie rok później, znów jesteśmy w lekkim stresie bo bardzo chcemy zostać rodzicami, ale okazało się, że musimy temu szczęściu ciut dopomóc...To powód mojego zniknięcia na ostatnie kilka miesięcy. Sądziłam, że to będzie łatwiejsze, że nie będzie dla mnie tak mocno emocjonalne, bo w końcu tyle par, małżeństw staje przed różnymi przeszkodami w dążeniu do bycia rodzicem i świetnie sobie z tym radzą. Przekonałam się, że teoria to jedno, a praktyka czyli nasze myśli i odczucia to drugie. Uznałam, że jeśli bardzo mocno skupię się na sobie, to wówczas będzie tak jak chcę, to pomoże mi w osiągnięciu celu. Niestety nie stało się tak, jak planowaliśmy i pomimo ogromnego rozczarowania i złości podjęliśmy walkę od nowa. Za namową przyjaciół postanowiłam jednak zająć czymś myśli i "wrócić do świata żywych" ;) Maszyna znów wróciła do łask i mimo, że do wielkich projektów nie jestem gotowa, to staram się coś robić. Myślę, że odciągniecie myśli doda mi ciut energii i poprawi humor na najbliższe tygodnie, które będą dla nas bardzo ważne i kluczowe :)
Jestem przekonana, że to będzie nasz czas, a Wy trzymajcie kciuki za nasz PLAN :)))))
Ściskam Was
Ania

Rok temu...